Początkowy okres studiów we wrocławskiej Państwowej Wyższej Szkole Sztuk Plastycznych nie był dla mnie szczególnie łatwy. Wkroczenie w mury uczelni sztuki konceptualnej zdezorientowało mnie całkowicie. Jako młody adept sztuki, pozbawiony stosownych podstaw malarskich i rysunkowych, długo nie mogłem podjąć artystycznych decyzji dotyczących dalszej pracy twórczej. Dla wielu młodych malarzy atrakcyjną koncepcją artystyczną była twórczość Piotra Potworowskiego. Można było swobodnie oscylować wokół dalece przetransponowanej formy pejzażu, nasyconego wysmakowanym kolorem. Początkowo również uległem tej pokusie, ale zabrakło mi pozamalarskich konkretów. Istotna była także sztuka z kręgu pop-artu, która całkowicie zmieniła dotychczasowe wyobrażenia o tradycyjnym obrazie. W latach 90. XX wieku malowałem nostalgiczne, lekko surrealizujące obrazy, w których wyczuwało się wpływ Claude’a Lorraina i Nicolasa Poussina, zwłaszcza ich mitycznych portów przedstawiających antyczną architekturę skąpaną w bezkresie morskim. W późniejszych latach nad warstwą malarską stopniowo zaczęły dominować fotografia i przedmiot. Nadal malowałem w konwencji realistycznej, lecz tradycyjny znak malarski stał się odległym reliktem przeszłości, rodzajem archiwalnego dodatku uzupełniającego całość przekazu artystycznego.
Wojciech Kaniowski












