Komentator taki jak ja

Bacznie obserwuję aktualne wydarzenia, starając się lapidarnie odzwierciedlić je w swoich pracach. Celowo nie piszę „w pracach malarskich”, bo malarstwa już tam nie ma, choć kładę duży nacisk na utrzymanie formy ujętej w ramę obrazu. Fotografia, opatrzona wybranymi rekwizytami, służy opracowaniu swoistego obiektu – komunikatu odzwierciedlającego przewodni zamysł autora. Komunikat ten jest stosunkowo prosty. Nie ma w nim głęboko zawoalowanych przemyśleń i ukrytych treści. Komunikat ma być czytelny. Widz nie może mozolnie zastanawiać się nad tym, co artysta chciałby przekazać.

Nie ukrywam, że niewyczerpaną studnią inspiracji twórczych są dla mnie wiadomości telewizyjne i radiowe. Komentator, taki jak ja, chłonie je ze szczególną uwagą i wrażliwością. Żałuję, że nie wszystko mogę zobrazować – często brakuje trafnego konceptu lub możności pozyskania stosownych rekwizytów. Żałuję także, że w okresie moich studiów nie istniał kierunek scenografia. Pamiętam, jak duże wrażenie wywarła na mnie reprodukcja instalacji Edwarda Kienholza (1927-1994) „Szpital stanowy”, jakże bliska oprawie scenicznej. Był to zapewne przyczynek do realizacji zupełnie innych zamierzeń twórczych.

Patrząc z perspektywy 40 lat pracy na wrocławskiej uczelni artystycznej, widzę wyraźnie, że właśnie jako scenograf spełniłbym się artystycznie. Moje myślenie twórcze, sprowadzone do monumentalnej skali, zyskałoby jeszcze większy rezonans, a tego właśnie najbardziej pragnę.

Wojciech Kaniowski

Leave a comment

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *